Narzędziownia

1000 kalorii dziennie
Sprawdź najlepszą diete na rynku!
https://1000caloriesdiet.com/pl/
Sulgasin
Koniec z nie trzymaniem moczu!
https://sulgasin-plus.com/mx/

Pożyteczna praca jest zawsze cicha i niezauważalna.
Lew Tołstoj

Wanda Adach

Wanda Adach – Dyrektor Urzędu Pracy m.st. Warszawy. Absolwentka kierunku Pedagogika pracy ze specjalnością Poradnictwo zawodowe i orientacja zawodowa. Od 16 lat związana z publicznymi służbami zatrudnienia. Pomysłodawczyni i twórczyni pierwszej w Polsce sieci Warszawskich Klubów Pracy, członkini Prezydium Ogólnopolskiego Konwentu Dyrektorów Urzędów Pracy, ekspert i członkini Zespołu monitorującego wdrażanie i realizację „Społecznej Strategii Warszawy na lata 2009-2020”, konsultantka i ekspertka licznych zespołów doradczych przy Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. Członkini Rady Programowej w unikatowym, na  skalę Polski i Europy, projekcie monitorowania rynku pracy  „Bilans Kapitału Ludzkiego”  realizowanego przez PARP. Specjalistka posiadająca wieloletnią praktykę w zakresie problematyki zatrudnienia i bezrobocia, kierowania zasobami ludzkimi, organizacji pracy, funkcjonowania administracji samorządowej, administrowania środkami publicznymi.

Wywiad z p. Wandą Adach , Dyrektor Urzędu Pracy M. St. Warszawy

Piotr Pilch: Kierujesz dziś największym chyba Urzędem Pracy w kraju. Czy na progu swojej kariery zawodowej przyszło Ci do głowy, że zajdziesz tak wysoko?

Wanda Adach: Absolutnie nie. Zawsze koncentruję się na zadaniu, jestem nastawiona na cel i jego osiągniecie daje mi prawdziwą satysfakcję.  Gdy widzę słuszny, ważny cel, nie zniechęcają mnie nawet negatywne reakcje czy oceny. Mam bardzo silną wewnętrzną motywację do działania gdy widzę, że coś jest ważne i potrzebne. Lecz takim celem nigdy nie był dla mnie awans formalny, wyższe stanowisko.

PP: Kim byłaś w swoich wyobrażeniach jako osoba dorosła? Nie mówię o konkretnym planie, lecz raczej podświadomym wybrażeniu. A może stawiałaś sobie bardzo określone cele?

WA: Klasycznie , jako mała dziewczynka chciałam być nauczycielką.  Potem przyszły pasje- teatr, polonistyka i ....astronomia. Kiedy zobaczyłam coś wspaniałego – jak choćby niezapomniane „Wacława dzieje” Garczyńskiego w rezyserii Hanuszkiewicza, z Kolbergerem,  Olbrychskim,  Bożeną Dykiel i Anną Chodakowską w Narodowym  czy „Replika” w reżyserii Szajny w teatrze Studio - musiała to zobaczyć cała moja klasa.  Znalazłam sposoby na zdobywanie  wejściówek. Jeszcze  większym wyzwaniem były premiery. Idziemy całą grupą. Wręczamy kwiaty.  Oddawałam się pasji teatralno- polonistycznej całą sobą. Kiedy w liceum doszła astronomia, zaczęła się nowa fascynacja. Entropia a powstawanie wszechświata...

PP: Wśród jakich kobiet się wychowywałaś? Jaka kobieta/-ty  były dla Ciebie modelem, wzorem? W bliższym lub dalszym otoczeniu.

WA: Byłam bardzo związana z mamą i z babcią. Mama, z uwagi na ciężką chorobę musiała wcześnie przerwać karierę zawodową. Nie mogła być dla mnie wzorcem rozwoju zawodowego. Jednak oddawała się licznym działaniom społecznym i tak jest do dziś, mimo jej podeszłego wieku. Zawsze zarażała entuzjazmem.  I zaskakiwała skutecznością.

PP: Czy kiedy nastąpiły przemiany w Polsce odniosłaś tę zmianę w jakiś sposób do siebie?

WA: Wtedy miałam malutkie dziecko i to była moja kolejna fascynacja. Śledziłam pilnie rozwój wydarzeń, ale w tym okresie byłam poza głównym nurtem wydarzeń.

PP: Urząd Pracy poznałaś od podszewki, stopniowo awansując coraz wyżej. Praca niełatwa, zwłaszcza wobec stale szybującego bezrobocia. Czy kiedy zostałaś mianowana na p.o. Dyrektora działo się to trochę według zasady „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”?

WA: Wahałam się, czy aplikować. Miałam za sobą 10 lat pracy w Urzędzie i byłam już znana jako osoba zadaniowa i dynamiczna. Dostałam zaproszenie na rozmowę, podczas której usłyszałam wręcz coś w rodzaju zachęty „ Potrafi pani walczyć. Jest pani kreatywna.  Kiedy się pani za coś bierze, robi to pani skutecznie”. Zakres nowych obowiązków  był bardzo duży, musiałabym  nauczyć się  to wszystko godzić. I walczyć  - czy to  o kluby pracy czy o targi pracy. Ale też miałam  świadomośc, że dzięki tej pozycji będę bardziej sprawcza. A na prawdę mam największą satysfakcję , kiedy się uda coś  dużego, wartościowego i trudnego. Takie wyzwania mnie napędziają. No a potem był konkurs. Jeszcze się się wahałam.  Moją aplikację doniosłam jako ostatnia. Pól godziny przed zamknięciem terminu składania ofert.

PP: Jakie uczucia ogarnęły Cię na wieść o nominacji?

WA: Ambiwalentne. Z jednej strony - wychodzę z tego samego środowiska, z koleżanki staję się szefową. Z drugiej – duże możliwości działania. Możliwości realizacji. To lubię. Z pewnością nie był to lęk. Raczej wizja większych możliwości działania.

PP: Czy nominacja wpłynęła w jakiś sposób na Twoją dotychczasową postawę? Czy musiałaś coś w sobie zmienić?

WA: Tak, choć nie postawę. Zrozumiałam, że muszę rozwinąć w sobie pewne cechy. Zawsze byłam decyzyjna, stanowcza i odpowiedzialna. Tu była jednak kwestia skali. Plus wystąpienia publiczne przed wymagającym audytorium. Wcześniej nie miałam takiego doświadczenia. Zżerała mnie trema. Musiałam się sprawdzić na nowym stanowisku. Przełamać się. Poczuć siłę. Jako doradca zawodowy uczyłam tego innych, ale na początku nie było łatwo.

PP: Jak ten awans wpłynął na Twój tryb pracy i życia?  Plusy i minusy?

WA: Plus „dodatni” to fakt, że mogłam się w pełni realizować, bardzo dużo się uczyć i rozwijać w sensie merytorycznym i zawodowym. Ogromny minus to stały wysoki poziom stresu i chyba nie ma na to  skutecznego lekarstwa. Jeśli człowiek się angażuje, to bez względu na sektor w którym działa, pojawia się stres.

PP: W swojej pracy odnosisz sukcesy, wprowadzasz nowatorskie pomysły, walczysz o swoje rozwiązania. Jakie cechy pomagają Ci je realizować? Czy stajesz się  nieco „męska”?

WA: Nie rozróżniałabym cech na męskie i żeńskie. Męski jest zarost. Podstawowe cechy dobrego managera to kreatywność i przywództwo. Te cechy nie mają związku z płcią. Lider, który jest nimi obdarzony poradzi sobie z wyzwaniami.  Jeśli przykładowo nie ma talentu do zarządzania zasobami ludzkimi, kreatywnie zatrudni dobrą osobę do działu personalnego.

PP: W naszym projekcie „Kobieta we współczesnym świecie i biznesie” zajmujemy się jednym z ważnych czynników wpływających na karierę kobiet – a mianowicie na uwarunkowania kulturowe. Czy widzisz cechy kształtowane od maleńkości, które „programują” dziewczynki na działania służebne i opiekuńcze, a chłopców na przywódcze?

WA: Trudno mi się do tego odnieść. Rozstrzygnięcia tych kwestii wolałabym zostawić specjalistom z dziedziny psychologii, genetyki.

PP: Ciekawe, czy takie rozróżnienie znajduje swoje odbicie w ofertach pracy.

WA: Absolutnie nie. Chyba że chodzi o specyficzne zawody, wymagające siły fizycznej. A takich jest niewiele.

PP: Czy większa emocjonalność kobiet , dyskusyjne - wyuczona czy wrodzona, może być dla nich korzystna czy raczej utrudnia pracę i współporacę?

WA: W ogóle bym nie rozpatrywała w tym sensie emocjonalności, która  jest potrzebna. Chodzi raczej o kwestię temperamentu. W życiu zawodowym potrzebna jest przede wszystkim umiejętnośc kontrolowania emocji.  Inteligencja emocjonalna.              

PP: Czy wśród Twoich najbliższych współpracowników  jest więcej kobiet czy mężczyzn?

WA: W Urzędzie jest więcej kobiet. Mężczyźni stanowią  20% naszych pracowników. Dlaczego? Bo więcej jest kobiet zainteresowanych pracą administracyjno-biurową. Wolałabym bardziej zrównoważone proporcje.

PP: Według niektórych badań kobiety, które dotrą  do szczytu kariery „wciągają za sobą drabinę” , odcinają innym kobietom drogę awansu. Czy zgodziłabyś się z tą tezą?

WA: Absolutnie nie, choć istotnie więcej jest mężczyzn na stanowiskach kierowniczych.  Przyczyn tego zjawiska upatruję jednak w większym indywidualizmie kobiet.  Kobiety się w pewien sposób samoograniczają przez to , że nie mają odruchu znajdowania sobie czasu na wyskoczenie gdzieś z koleżankami, budowanie swojej „grupy wpływu”. Mężczyźni są bardziej  „stadni”, zawsze znajdą chwilę na przysłowiowe „piwo” z kolegami.

PP: Badania wskazują, że kobiety trudniej awansują .

WA: Dla mnie osobiście jest to kwestia kompetencji. Wybieram tego, kto jest dobry i ciągnę tę osobę do góry.  Chciałabym mieć najlepszych.  Wracając jeszcze do wcześniejszego pytania sądzę, że bez względu na płeć „wciąga drabinę” taki szef, który przez braki kompetencyjne, może kompleksy  i niską samoocenę obawia się konkurencji.

PP: Czy kiedy sięgasz pamięcią wstecz miałaś osobę, która była dla Ciebie mentorem? Wiele moich rozmówczyń takim osobom przypisywało ogromną rolę w rozwoju swojej kariery.

WA: Owszem, była taka osoba, która była dla mnie wzorem w mojej karierze zawodowej. To była dyrektorka szkoły, w której pracowałam. Doskonała pedagog, człowiek  dobry i mądry. Od niej nauczyłam się, że klimat pracy w firmie ma być oparty na pozytywnych, koleżeńskich relacjach. Można być  na ty z szefem i tak  budować relacje, że w żaden sposób nie narusza jej/jego autorytetu .

PP: Jaka jest cena dobrego przywództwa?

WA: Albo jesteś dobrym przywódcą albo nie. Dobry przywódca wyznacza dobre kierunki.  Ale preskursorzy miewają  też niekiedy „dziury w plecach”.

PP: Czy swój czas dzielisz sprawiedliwie między pracę , życie prywatne i czas wyłącznie dla siebie?

WA: Nie. Wiem, że to jest moja słaba strona. Pracuję nad tym, by to zmienić. Ale nie jest łatwo.

PP: Co ostatnio zrobiłaś  tylko dla siebie?

WA: Pojechałam do spa. Kąpiele, zabiegi lecznicze, pływanie. Odkryłam uroki nordic walking. Koniecznie powtarzać!

PP: Modne i zarazem wykpiwane przez krytyków jest godzenie tych wszystkich obszarów pełnego życia. Czy myślisz, że jest to możliwe przy jednoczesnym zachowaniu równowagi psychicznej? A jeśli tak, to co byś poradziła tym wszystkim kobietom, które wybierają  taką drogę?

WA: Godzienie wszystkiego może w jakichś wyjątkowych okolicznościach jest możliwe. Ale przyznaję, że ja tego nie potrafię. Jednak człowiek świadomy siebie dochodzi do takiego punktu, kiedy włącza zdrowy odruch samoobroony. Bierze urlop, zwalnia tempo, coś zmienia.  Inaczej grozi katastrofa. Ja ostatnio znowu coś zmieniłam.  Przetasowałam delegowane zadania dbając, by sprawiedliwie rozdzielić pracę.

Nie da się zachować równowagi cały czas będąc w napięciu i fascynacji. Trzeba się nauczyć wybierać.

Trzeba też wypracować sobie swój własny sposób na odreagowanie – narty, wyprawa z plecakiem, żagle czy zakupy lub robienie na drutach. Cokolwiek. Inaczej bardzo szbko można się wypalić. Dla mnie jest to podróż, ruch. Pakuję mała torbę podróżną  i jak tylko przekroczę próg czuję,  jak opada ze mnie stres. Zbiórka na lotnisku, nowe krajobrazy, smaki , zapachy,oderwanie od codzienności, karuzela wrażeń.  I znów naładowane akumulatory.

PP: Bardzo dziękuję za rozmowę.