Narzędziownia

1000 kalorii dziennie
Sprawdź najlepszą diete na rynku!
https://1000caloriesdiet.com/pl/
Sulgasin
Koniec z nie trzymaniem moczu!
https://sulgasin-plus.com/mx/

Łatwiej zdobyć sukces, trudniej na niego zasłużyć.
Albert Camus

Ingrid Schulerud

Ingrid Schulerud

Zastępca dyrektora generalnego w norweskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, odpowiadającą m.in. za negocjacje z krajami, które otrzymują EEA i Norway Grants. Uczęszczała do Oslo Cathedral School, gdzie poznała swojego przyszłego męża – aktualnego premiera Norwegii Jensa Stoltenberga. Na początku ich kariery zawodowej pokonała go w wyborach na przedstawiciela Krajowego Związku Studentów Socjalistycznej Partia Lewicy. Po podróży do Ameryki Łacińskiej, Schulerud chciała pracować dla rozwoju organizacji, ale została zatrudniona przez Ministerstwo Rozwoju Międzynarodowego do badania wpływu na środowisko w projektach Banku Światowego. W latach 90 uczęszczała do norweskiej Norwegian National Defense College (uczelnia podobna do Akademii Obrony Narodowej kształcąca w zakresie tematyki wojskowej i strategicznej zarówno dla osób wojskowych i cywilnych.)          
Para ma syna i córkę. Mieszkają w oficjalnej rezydencji premiera, w pobliżu Pałacu Królewskiego
w Oslo.

Bruksela, marzec 2011   

Anna Jancewicz: Co Pani myśli o określeniu “szklany sufit”, czy napotkała Pani na barierę „szklanego sufitu” w swoim życiu? Czy „szklany sufit” naprawdę istnieje i czy odgrywa rolę na drodze kobiet,  które próbują sięgać po najwyższe stanowiska?

Ingrid Schulerud: Ależ oczywiście. “Szklany sufit” istnieje. W większości krajów które znam istnieje. W moim kraju, w Norwegii „szklany sufit” jest bardziej widoczny (choć w pewnym sensie trudniejszy do zauważenia) w sektorze prywatnym niż w publicznym. W ostatnich 20-30 latach wiele się zmieniło w sektorze publicznym i myślę, że dlatego wiele utalentowanych kobiet szuka pracy właśnie tam. Sektor publiczny przyciągnął do siebie wielu zdolnych ludzi, wśród nich liczne kobiety, bo zapewnia im zarówno wyrównane szanse w pracy, jak również prawdziwą równowagę pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym.  Weźmy mnie jako przykład. Byłam zdolna. Wybrałam sektor publiczny, ponieważ znalazłam w nim ciekawe zadania do wypełnienia, charakteryzował się dużą otwartością i był wolny od praktyk dyskryminacyjnych.  Naturalnie płace były niższe niż w sektorze prywatnym, ale rekompensatą była większa swoboda.  A wiec ja, kobieta wychowująca małe dzieci mogłam poświęcić im czas, którego potrzebowały i jednocześnie wykonywać interesującą i ambitną pracę zawodową.
Nie chciałam dokonywać wyboru albo dzieci albo praca zawodowa.  W sektorze publicznym ten aspekt cieszy się większym zrozumieniem. Chcieli mnie z powrotem i wyraźnie mi to powiedzieli. To było niezwykle motywujące.  Myślę, że kobietom w sektorze prywatnym jest trudniej, bo nie zawsze mogą wziąć pełny urlop wychowawczy, w niektórych krajach jest on krótszy i po urlopie muszą szybko wracać do pracy.  W kontekście szklanego sufitu jest to sprawa kluczowa. Nie mniej istotną kwestią jest zwiększanie udziału urlopów tacierzyńskich.

AJ: Czy na przestrzeni  Pani kariery zawodowej szefami byli głównie mężczyźni czy kobiety?

IS: Każdemu życzyłabym przede wszystkim znaleźć sobie dobrego szefa. Dobry przełożony to dobry mentor. Sama często pracuję z młodymi, utalentowanymi dziewczętami jako mentor. W Stanach Zjednoczonych są specjalne programy, gdzie przełożeni są mentorami młodych osób.

AJ: Bez względu na płeć?

IS: Tak. W mojej pierwszej pracy bardziej liczył się wpływ szefa niż nauka płynąca z powierzonych mi zadań. Od dobrego szefa tak wiele się można nauczyć. I tak fatalnie jest trafić na kiepskiego szefa.
To moja podstawowa rada.

AJ: Jak działa “szklany sufit”? Pojawia się na pewnym szczeblu kariery zawodowej czy problem ten dotyka wszystkie kobiety na każdym szczeblu?

IS: Pojęcie “szklany sufit” jest bardzo adekwatne. Jednocześnie widać go i nie widać. Myślę, że
w Norwegii wiele zmieniło się w ostatnich dekadach.   Zaszły bardzo głębokie zmiany. Wszystko zaczęło się od polityki.  Mamy wspaniałe wzorce. Mamy premiera – kobietę, panią Gro Harlem Brundtland, której mocno na sercu leży ta sprawa. Nie wystarczy być kobietą, trzeba być kobietą bardzo świadomą tego zjawiska. Oczywiście wzorzec osobowości płci istnieje i jest on bardzo wyraźny.  Ale przeszedł on głębokie przeobrażenia. Niemała rolę odegrał oddolny ruch kobiecy. Przykładem tych zmian może być moja matka i ja Ona była pracującą mamą i przysługiwały jej tylko 3 tygodnie urlopu macierzyńskiego, ja miałam rok. To ogromna zmiana.

AJ: Jak udało się przeprowadzić te zmiany?

IS: Po pierwsze zmiany muszą zajść w polityce. Chociaż nadal istnieją uprzedzenia, w polityce “szklany sufit” jest dużo cieńszy teraz, niż był kiedyś. Po drugie w sektorze prywatnym który, jak wcześniej mówiłam, stanowi duże wyzwanie. jednak im większe firmy czy korporacje, tym więcej zauważamy zmian.  Więksi są bardziej zaawansowani. Lepiej rozumieją, że aby osiągnąć zysk jutro, trzeba zainwestować dziś. Zauważyli, że najlepszymi studentami są kobiety. Jednak aby je przyciągnąć trzeba im stworzyć sprzyjające warunki pracy.  Przy zatrudnianiu kobiet potrzeba większej elastyczności
i uwzględnić, że te młode, utalentowane kobiety w pewnym momencie będą mieć dzieci i pójdą na urlop. Patrząc jednak na doświadczenia Norwegii można stwierdzić, że wrócą. I będą jeszcze bardziej wartościowymi pracownikami, że wniosą umiejętność koordynacji wielu rzeczy na raz. Trzecia ogromna zmiana to fakt, że ojcowie zostają w domu z dziećmi.  W Norwegii urlop tacierzyński wzięło kilku ministrów. W moim kraju to rewolucyjna zmiana.  Musimy po prostu uwierzyć w możliwość zmian.  Zdaję sobie sprawę, że jest to trudne dla moich polskich koleżanek i kolegów. Ich godziny pracy są zbyt długie.  Zmuszeni są zostawiać swoje dzieci pod opieką dziadków. Ale zmiany z pewnością nastąpią.

AJ: W Polsce jest duży opór w stosunku do przeprowadzania tego rodzaju zmian ze względu na rzekome koszty z tym związane. Według nas to jest to jednak błędna kalkulacja.  Jeśli nie ułatwimy kobietom aktywnego funkcjonowania na rynku pracy, zamiast zyskać - wszyscy stracimy.

IS: Zawsze warto przedstawić również rachunek ekonomiczny i promować zmiany także z perspektywy zysków. Aby uaktywnić kobiety na rynku pracy należy postawić na elastyczne formy zatrudniania.

AJ: Czy patrząc na kolejne etapy Pani kariery zawodowej skłania się Pani do przekonania, że istnieje stereotyp kobiety-szefa?

IS: Najpierw szkoliłam się aby zostać tancerką, potem dziennikarką. Jeszcze później pomyślałam
o studiach. Kiedy zaczęłam pracować w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, miałam super szefa który usilnie nakłaniał mnie abym złożyła podanie na bardziej ambitne stanowisko. Miałam wątpliwości, ale on stwierdził stanowczo: „Możesz i musisz to zrobić!”

AJ: Szef miał więcej wiary w Panią niż Pani sama w siebie?

IS: Trzeba to przyznać! Był naprawdę dobrym szefem i zmotywował mnie aby pójść o krok dalej. A więc złożyłam podanie. I teraz staram się postępować podobnie pracując z młodymi dziewczętami. Ten pierwszy krok stał się punktem zwrotnym w moim życiu. Od tego momentu rozpoczęła się moja niezwykła i nader pasjonująca kariera w Ministerstwie. Dziś koordynuję z ramienia Ministerstwa fundusze Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Mam ogromnie ciekawą i ekscytującą pracę. Łut szczęścia też się czasami przydaje. A wracając do dobrego szefa, ja też staram się być dobrym szefem. Dla mnie najważniejsi są ludzie z którymi pracuję, moje relacje ze współpracownikami. Jeśli pracuję z dobrym zespołem, praca idzie bardzo dobrze. A obecnie mam wspaniały zespół.

AJ: Czy można postawić znak równości pomiędzy doskonałym zespołem a  dobrym szefem?

IS: Tak, zwłaszcza gdy ma się szanse stworzenia własnego zespołu. Ja miałam szczęście budowania zespołu od podstaw. Praca z takim zespołem to ogromna przyjemność i radość.

AJ: Czy widzi Pani różnicę w emocjonalnym podejściu do pracy kobiet i mężczyzn?

IS: Niekiedy naturalnie te różnice się ujawniają. Mężczyźni i kobiety się różnią, co często świetnie procentuje. Ja jednak najbardziej cenię sobie równowagę.

AJ: Co chciałaby Pani powiedzieć Polkom?

IS: Ogromnie podziwiam panią Prezydent dr Vaire Vike-Freiberga (prezydent Łotwy w latach 1999-2007).  Doświadczyła ona wielu wyzwań w swoim kraju, zrujnowanej gospodarki, trudnej drogi do niepodległości, a teraz znowu kryzys.  A mimo to nigdy nie upadła na duchu. Jest to niezwykle inspirujące, fantastyczne. Takich właśnie ludzi nam potrzeba, prawdziwych przewodników. Polska, podobnie jak Norwegia ma swoje własne wyzwania w postaci funkcjonujących stereotypów czy nieco staroświeckich sposobów myślenia. Ale powinniśmy robić swoje i każdy na swoim polu angażować się na rzecz pozytywnych zmian.

AJ: Serdecznie dziękuję Pani Ambasador za tę inspirującą rozmowę.